O życiu jako o umieraniu

 

Pewnego wieczora do starca mieszkającego na pustyni w Sketis przyszedł jego uczeń – młodzieniaszek, chudy jak niedokarmione szczenię, nad górną wargą dopiero zaczynał mu się sypać pierwszy zarost. Widać było, że ostatnie dni były dla chłopca ciężkie. Najprawdopodobniej nie sypiał, miał zapadnięte, podkrążone oczy, był blady, jakby lekko przezroczysty. Mimo to, stając przed swoim mistrzem, trzymał się prosto jak żołnierz, który wypręża się podczas przeglądu. Gdyby nie jego wysoko podniesiona głowa, można by stwierdzić nie tylko, że znajdował się na granicy wytrzymałości – co akurat było jasne na pierwszy rzut oka – ale i to, że już przegrał, że coś w nim pękło i lada moment miał zemdleć, skonać lub w jakikolwiek sposób poddać się temu, co go atakowało. Jednak nie, nie mógł jeszcze przegrać, bo ciągle stał prosto.

[…]

Całość tekstu znajduje się w lutowym numerze „Civitas Christiana” na stronie 24 pod tytułem „Nieuporządkowane pragnienia”. Pismo można pobrać za darmo, klikając w link: http://e-civitas.pl/wp-content/uploads/2018/01/luty_2018_e_civitas.pdf

Dodaj komentarz